Historie rodzinne : zołnierze wyklęci

Dziadziu w jakimś sensie też należał do nich. Wprawdzie po wojnie chyba już nie działał w podziemiu, ale konsekwencje przynależności do AK ponosił. 

Na Jodłowce mozna sie wciaz spotkac z opinia, że to była banda a okreslenie partyzanci- « bandyci » funcjonowało przez wiele lat. Na poczatku lat 50-tych Dziadziu został głównym księgowym w chyba jednej z nielicznych fabryk w Bochni tzw. « Kamionki », gdzie produkowali naczynia kamionkowe. « Fabryka  przetrwała przez cały socjalizm – czy teraz istnieje – nie wiem » wspomina Maminka. Ktoregoś dnia Słuzba Urzędu Bezpieczeństwa zaaresztowała go w pracy i osadziła w więzieniu Montelupich w Krakowie. Czy był proces i jaki to nie wiadomo.W każdym bądź razie dostal potem  »wilczy bilet » i nigdzie nie mogł dostać pracy. W konsekwencji został « końcowym » w pociągu towarowym. To była taka budka 1,0 x 1,0 m  przyczepiona do ostatniego wagonu, w którym siedział końcowy. Jeździł tak lato – zima aż « awansował » na konduktora. W tym czasie skończył Technikum budowlane i został majstrem na PKP – juz do końca..  Wiecej o zolnierzach wykletych

Podziel się ze znajomymi:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • Wykop
Cette entrée a été publiée dans Dziadziu. Vous pouvez la mettre en favoris avec ce permalien.

Laisser un commentaire

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *

*


*

Vous pouvez utiliser ces balises et attributs HTML : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>